Słodki napój pity do obiadu, popularna tabletka przeciwbólowa czy lampka wina do kolacji… Żadna z tych czynności z osobna nie wydaje się groźna. Powtarzane jednak dzień po dniu, stopniowo obciążają wątrobę. Narząd ten przez długi czas radzi sobie z niewielkimi uszkodzeniami, nie dając żadnych sygnałów. Pierwsze objawy najczęściej pojawiają się dopiero w zaawansowanym stadium choroby. W poniższym artykule omawiamy bliżej codzienne nawyki, które szkodzą wątrobie.
Wątroba ma wyjątkową zdolność regeneracji. Po chirurgicznym usunięciu nawet dwóch trzecich jej masy, pozostała część w ciągu kilku tygodni odbudowuje pierwotną objętość. Ta sama cecha sprawia jednak, że wszelkie uszkodzenia przez długi czas pozostają niezauważone. Dopóki zdrowe hepatocyty, czyli komórki wątroby, przejmują pracę uszkodzonych, narząd funkcjonuje prawidłowo.
Problem pojawia się, gdy czynnik szkodliwy działa przewlekle. Każde kolejne uszkodzenie uruchamia procesy naprawcze, w trakcie których obok nowych hepatocytów powstaje tkanka łączna. Z czasem rozwija się włóknienie, czyli zastępowanie funkcjonalnego miąższu wątroby tkanką bliznowatą. Zaawansowane włóknienie wiąże się z marskością, która jest w dużej mierze nieodwracalna.
Wątroba odpowiada za rozkład około 90% spożytego alkoholu. W trakcie tego procesu powstaje aldehyd octowy – związek silnie toksyczny dla hepatocytów. Regularne picie prowadzi do rozwoju alkoholowej choroby wątroby, która przebiega etapami: od stłuszczenia, przez alkoholowe zapalenie wątroby, aż po marskość. Stłuszczenie pojawia się u większości osób pijących regularnie duże ilości alkoholu i przez długi czas nie daje żadnych objawów.
Ryzyko marskości rośnie wraz z ilością wypijanego alkoholu. Metaanaliza 24 badań przeprowadzona w Centrum Uzależnień i Zdrowia Psychicznego w Toronto wykazała, że już przy spożyciu 20 g czystego alkoholu dziennie (odpowiednik jednego dużego piwa), ryzyko rozwoju marskości u kobiet było ponad trzykrotnie wyższe niż u osób niepijących. U mężczyzn wzrastało ono w tej samej sytuacji o około 60%.
Autorzy publikacji podkreślają, że niezależnie od ilości wypijanego alkoholu, ryzyko u kobiet było co najmniej dwukrotnie wyższe niż u mężczyzn. Ma to związek z różnicami w metabolizmie etanolu. Organizm kobiety wytwarza mniej enzymu rozkładającego alkohol w żołądku i zawiera mniej wody, przez co ta sama dawka daje wyższe stężenie alkoholu we krwi.
Znaczenie ma nie tylko ilość, ale też częstotliwość picia. Badanie zespołu dr Gro Askgaard z Uniwersytetu Południowej Danii, obejmujące blisko 56 tys. osób, wykazało, że mężczyźni pijący codziennie byli ponad trzy i pół raza bardziej narażeni na alkoholową marskość wątroby niż ci, którzy pili 2-4 dni w tygodniu. Dni bez alkoholu mogą więc dawać wątrobie czas na regenerację.
Nie oznacza to jednak, że bezpieczne jest picie rzadsze, ale intensywne. Inna publikacja naukowa wskazuje, że epizody intensywnego picia, czyli spożycie co najmniej 4-5 porcji standardowych alkoholu jednego dnia, wiązały się u osób ze stłuszczeniem wątroby z trzykrotnie wyższym ryzykiem zaawansowanego włóknienia. Wystarczyło, by do takich epizodów dochodziło raz w miesiącu.
Najczęstszą przyczyną stłuszczenia wątroby nie jest alkohol, lecz zaburzenia metaboliczne. Choroba stłuszczeniowa wątroby związana z dysfunkcją metaboliczną (MASLD) rozwija się, gdy organizm otrzymuje więcej energii, niż jest w stanie wykorzystać, czyli przy regularnej nadwyżce kalorycznej. Odkłada się ona wówczas w postaci tłuszczu, również w hepatocytach.
Szczególnie ważną rolę w tym procesie przypisuje się fruktozie, czyli cukrowi prostemu metabolizowanemu głównie w wątrobie. Jednym z jej głównych źródeł w diecie są słodzone napoje. W badaniu zespołu dr Michelle T. Long z Uniwersytetu Bostońskiego osoby pijące je co najmniej raz w tygodniu były w ciągu 6 lat ponad 2,5-krotnie bardziej narażone na rozwój MASLD niż osoby, które po nie nie sięgały.
Badania wskazują jednak, że fruktoza szkodzi wątrobie głównie wtedy, gdy dostarcza dodatkowych kalorii. Kluczowy jest więc bilans energetyczny całej diety, a nie jej pojedynczy składnik.
Wątroba odpowiada za przekształcanie większości przyjmowanych leków. Niektóre z nich, a także powstające podczas ich rozkładu metabolity, mogą uszkadzać hepatocyty. Zjawisko to określa się mianem polekowego uszkodzenia wątroby (DILI). Ryzyko często bywa niedoceniane w przypadku preparatów dostępnych bez recepty, ziół oraz suplementów diety.
Paracetamol przyjmowany w zalecanych dawkach uznawany jest za jeden z najbezpieczniejszych leków o działaniu przeciwbólowym i przeciwgorączkowym. Niewielka część substancji jest jednak przekształcana w wątrobie w toksyczny metabolit, który organizm neutralizuje za pomocą glutationu. Przy przedawkowaniu jego zapasy się wyczerpują, a metabolit zaczyna niszczyć hepatocyty.
Badanie zespołu dr Anne M. Larson z Uniwersytetu Waszyngtońskiego wykazało, że paracetamol odpowiadał aż za 42% przypadków ostrej niewydolności wątroby w Stanach Zjednoczonych. Prawie połowa z nich była skutkiem nieumyślnego przedawkowania, a 38% tych osób przyjmowało jednocześnie co najmniej dwa preparaty zawierające paracetamol. Substancja ta wchodzi bowiem w skład wielu leków złożonych, m.in. stosowanych w przeziębieniu i grypie, o czym pacjenci często nie wiedzą.
Suplementy diety i preparaty ziołowe są powszechnie postrzegane jako naturalne, a więc bezpieczne. Nic bardziej mylnego. Dane amerykańskiej sieci badawczej zajmującej się polekowymi uszkodzeniami wątroby temu przeczą. Jedna z nowszych publikacji z Einstein Medical Center w Filadelfii wskazuje, że odsetek uszkodzeń wątroby wywołanych przez suplementy wzrósł w ciągu dekady z 7% do 20%.
Co istotne, uszkodzenia spowodowane suplementami innymi niż kulturystyczne miały cięższy przebieg niż te wywołane lekami i częściej kończyły się przeszczepieniem wątroby lub zgonem.
Związek palenia tytoniu z chorobami wątroby jest mniej oczywisty niż w przypadku alkoholu, ale coraz lepiej udokumentowany. Dym tytoniowy zawiera tysiące związków chemicznych, które nasilają stres oksydacyjny i stan zapalny w wątrobie. Palenie sprzyja również insulinooporności, czyli zmniejszonej wrażliwości tkanek na insulinę, będącej jednym z głównych czynników rozwoju MASLD. Metaanalizy badań obserwacyjnych wskazują, że osoby palące są bardziej narażone na stłuszczenie wątroby niż osoby niepalące.